wtorek, 8 kwietnia 2014

Urlop w marcu, czyli Francja w tą i z powrotem.

Dużo osób pyta mnie jak ja to robię, że ciągle gdzieś jeżdżę, biorę urlopy itd. Postaram się w jakimś przyszłym poście Wam zdradzić tajemnicę, a dziś zabieram Was na krótką wycieczkę do Francji w tą i z powrotem. Właściwie to wcale nie była wycieczka krajoznawcza tylko folklorystyczna, bo nie mam żadnego zdjęcia, godnego prawdziwej podróżniczki. Równie dobrze mógłby to być wyjazd trwający 3 dni, gdzieś na obrzeża Lubelszczyzny, bo więcej zajęła nam droga w obie strony [4 dni] niż pobyt na miejscu [3 dni]. Ale nasi polonijni przyjaciele mieszkają w Roche la Moliere takie są uroki podróżowania z folklorem i w życiu nie zamieniłabym tego na nic innego:)



Wyjazdy w różne zakątki ziemi z zespołem tyczą się głównie spraw folklorystycznych, tzn mamy do obskoczenia jakiś festiwal, koncert, Jubileusz, wydarzenie etc. I wcale nie wygląda to tak kolorowo jak na scenie;) Oprócz wielu godzin spędzonych na sali baletowej przed samym wyjazdem [których jest zwykle dwa razy tyle niż normalnie], spędzamy ze sobą lwią część czasu w naszym środku transportu, którym od niedawna jest świeżutki, nowiuśki, pięknie oklejony Man, którego się doczekaliśmy.

To akurat fota ze Lwowa.

Wcześniej mieliśmy wiekowego jelczyka, który w środku był przystosowany do wożenia kostiumów ludowych z tyłu autokaru tuż za siedzeniami tancerzy, co było specyficznym doznaniem ;] Teraz metalowe rurki, na których wiszą kostiumy są zamontowane na dole w lukach i komfort jazdy jest zdecydowanie inny. Jak widać po zdjęciach jest różnica między naszym dawnym, a obecnym autokarem. I choć z sentymentem i łezką w oku wspomina się wszystkie wyjazdy i chwile w nim spędzone, to Man jest zdecydowanie wygodniejszym krążownikiem szos pokonującym długodystansowe kierunki, jakim była np ostatnia Francja.

Pakowanie autokaru to nie jest taka prosta sprawa, a w jelczyku to było mistrzostwo. Wszystkie stroje, które będą użyte podczas danego wyjazdu muszą być spakowane, tak by a) się zmieściły b) nic się nie zapomniało. Kompletami od każdego tańca wieszanych jest [w zależności od ilości jadących par] od 6 po nawet 16 kostiumów i chłopięcych i dziewczęcych. razy powiedzmy 6 tańców. W sumie daje nam to od 36 do 96 strojów [matko gdzie to się mieści???] Wszystkie komplety i dodatki trzeba policzyć, tak by nie zapomnieć niczego co mogłoby spowodować, że koncert po długiej trasie nie odbyłby się np z braku butów. A nawet jakby się tak stało to trzeba mocno się nakombinować, a tancerze mają zmysł kreatywnego kombinowania, oj mają! Oprócz zespołowych gadżetów trzeba w końcu też spakować swoje prywatne bagaże, co jest nie lada gratkę, ale finalnie zawsze jakoś się udaje to upchać. Wyjazdy lądowe są o tyle fajne, że nie ma limitu kg. Nie to co na lotniskach. Stres i obgryzanie paznokci i zastanawianie się czy jest nadbagaż. Gdy wszystko jest już spakowane każdy zajmuje swoje własne miejsce w autokarze, a poza nim odbywa się specjalny rytuał, który możecie zobaczyć TUTAJ :) Potem już można szczęśliwie ruszać w drogę.

Klimat w autokarze jest specyficzny:) Głośne śpiewy i 'ćwiczenie' repertuaru ludowego jak i popularnego w trakcie długiej podróży są elementem nieodzownym i w sumie już tak się utarło i przyzwyczaiło, że nikomu to raczej nie przeszkadza, nawet wielkim śpiochom ;] Z resztą jak muzykalna młodzież i dorośli mogą wytrzymać w takiej trasie bez muzyki?  Nie da się, no nie da. W autokarze są przerabiane wszystkie możliwe konfiguracje do spania, a 'współspacz' z siedzenia jak trafi się dobry to i pozwoli rozkładać się w każdą stronę takich trzeba cenić, bo to cenniejsze niż złoto w długich trasach. Na szczęście tacy mi się trafiają:)
Oczywiście o integracji nie wspomniałam, ale to dla mnie takie oczywiste, że wpisujące się w klimat ludowości.


Zdarza się [bardzo często], że po przyjeździe pomimo późnych pór jest jeszcze próba prawie generalna tak, żeby nie zapomnieć po co się przyjechało;D I tak właśnie dojechaliśmy około 22, czekała nas jeszcze 'próba na ostro' na scenie, co w naszym slangu zawodowym znaczy, że nie ma obijania się. Skończyła się około 1-2 w nocy, a potem w tym wypadku rozjechaliśmy się do 'swoich' rodzin, które gościły nas przez chwilę w swoich domach.



Z moimi francuskimi siostrami. Troszkę'śmy niewyraźnie, ale to na pewno wina aparatu:)

Po wszelkich próbach i nie próbach na drugi dzień krótki spacer nad Loarę [tyle udało się zobaczyć tym razem;)] Kocing, plażing i smażing jak to się mówi ;) a potem już tylko koncert, wielki finał i świętowanie pięknej okrągłej 40 rocznicy polonijnego zespołu SYRENA. Było przeprzemiło i na pewno nie był to ani pierwszy, ani ostatni nasz meetig razem. Podtrzymujemy i pielęgnujemy znajomość, bo jest tego warta:)
Folklorystycznie pozdrawiam i dobranoc!







I tak w wielkim skrócie wyglądał nasz pobyt w Roch la Moliere:)

13 komentarzy :

  1. Ech, dlaczego ja się za dziecka nie zapisałam do jakiegoś zespołu folklorystycznego! :) Pamiętam kolegę z podstawówki, który tańczył i śpiewał w Ziemi Żywieckiej - też zwiedził ładny kawał świata na takich wyjazdach :) Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no ładnie :D aż sobie sprawdzę, gdzie to jest, bo nic mi nie mówi :) oby jak najwięcej takich (i większych) podróży! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam za tak intensywne, barwne życie! To nic, ze zdjeć jako tako z Francji nie ma - pewnie jeszcze nie raz do niej trafisz i nadarzy sie okazja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam nieraz i pewnie będę nieraz ;)

      Usuń
  4. sama chętnie bym się wybrała do Francji ;-) świetna sprawa i tyle wspomnień;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. zamieniłabym się z Tobą bez wahania :) wspaniała podróż

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda, że je już miałam długą przerwę w tańcu i nie zanosi się na powrót :/

    OdpowiedzUsuń
  7. ale super ! a francja jest piekna, zamki nad Loara moje ulubione miejsce :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wesoło musi być w takim autokarze :) bardzo chciałabym odwiedzić Francję, może kiedyś się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  9. i kolejne piękne wspomnienia :)))
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. O nie wiedziałam, że tańczysz w zespole ludowym. Ja też miałam dwuletni epizod z tańcem w zespole pieśni i tańca. Było super.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne!
    Własny autobus marzenie :(
    ah.... skąd ja znam to pakowanie <3!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz wnoszący coś w dyskusję. Na teksty typu: ' świetny blog, wpadnij do mnie, super u Ciebie obserwujemy?' nie odpowiadam!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie części lub całości tekstów, zdjęć, grafik, materiałów video i innych zawartych na tej stronie w formie elektronicznej lub jakiejkolwiek innej będącej własnością autora bez jego zgody zabronione.