niedziela, 26 stycznia 2014

Ocieplam życie, czyli o zakupach prosto z Chin.

Z przedstawieniem tej bluzy i wyciągnięciem jej z szafy zwlekałam tyle ile mogłam, ale w związku z ostatnimi wydarzeniami i zmianą pogody na gorsze niestety doczekała się swojej premiery.




Jak widać zakupy prosto z Chin. Nie żebym lubowała się i popierała podróbki, ale tam na miejscu rzadko można spotkać coś 'nieoryginalnego' do tego stopnia, że wszystko co jest na sprzedaż ma swoją markę. A że bluza urzekła mnie nie tyle kolorem co wnętrzem [wiadomo wnętrze najważniejsze;)] to postanowiłam ją zakupić z myślą o srogiej, polskiej zimie co do której miałam jeszcze wielką nadzieję, że nie przyjdzie. Dlatego bluza wisiała w szafie aż do największych mrozów. I od momentu kiedy ją wyciągnęłam spełnia swoje zadanie idealnie. Jest wspaniałym termoforem, który sprawdziłam już w drodze powrotnej na trasie Pekin-Zurych wracając z Dance Project China'13. By nie mieć nadbagażu założyłam ją na siebie, a waży naprawdę trochę więcej niż zwykła bluza. Zapewne to sprawa tego śnieżnobiałego futerka. Poradziła sobie z klimatyzacją w samolocie, więc poradzi sobie i z polską zimą. Ostatnio jest moim nieodzownym elementem garderoby, który utrzymuje ciepło do tego stopnia, że jedyne co zostaje mi zimne to nos i palce u stóp [co baaardzo mnie denerwuje i trzeba znaleźć jakiś sposób na to!!]

Co do jakości...

Czy faktycznie wszystkie chińskie rzeczy trzeba wrzucać do jednego worka? To tak jakby powiedzieć, że nie warto zatrudniać Polaka, bo na pewno ukradnie. I w Polsce i w Chinach znajdą się skrajne bieguny. Wiadomo, że chiński rynek idzie na ilość, a nie na jakość, ale tak spoglądając na tą moją bluzę wygląda całkiem porządnie. Mimo, że dałam za nią 70 juanów [około 35zł!! taka cena!], kiedy bez targowania sprzedawca rzucił hasło 300 juanów, to wcale nie czuję, żeby była tyle warta. W Polsce taki towar sprzeda się z przebitką dużo powyżej 100%. Bluza jest dobrze zrobiona porównując do innych rzeczy sprowadzanych i sprzedawanych na tutejszych targowiskach. Nie była jeszcze prana, ale mam szlafrok z tego samego pluszowego materiału i po każdym praniu jest tak samo puszysty i miły jak był dotąd. Na pewno jednak stała się moją ulubioną, zwłaszcza że ta beznadziejna pogoda zmusza do tego, by nie myśleć o tym żeby wyglądać modnie, ale o tym jak się ubrać by nie zmarznąć. Bardzo nie lubię zimy. Taka jak była w grudniu mi wystarczyła. Takiej mroźnej serdecznie nie lubię i najchętniej zwinęłabym się na pół roku do ciepłych krajów i wróciła dopiero jak się zazieleni.

A wy macie swój ulubiony ciepły ciuch?

Wspomnę jeszcze o tym co zauważyłam będąc w Chinach już dwa razy [ale chyba trzeciego już nie będzie;)]. Wszystkie trendy i mody, które pojawiają się u nas przychodzą właśnie stamtąd. Na wiosnę ubiegłego roku w Chinach modne były kolory żarówki czyli seledynowe i koronkowe sukienki różnego rodzaju. Po przyjeździe do Polski i przy ociepleniu się klimatu na targowiska weszły właśnie takie rzeczy sprowadzone zapewne z któregoś azjatyckiego kraju. Moda europejska czerpie z tego inspiracje, a marki wykorzystują to do swoich produktów. W tym roku jesienią w Chinach modne były różnego rodzaju bluzy tego rodzaju jak wyżej z misiową podszewką, w różnych krojach i z ciekawymi nadrukami np małpka czy panda. Po powrocie ujrzałam to samo w moim mieście. Wniosek jest jeden: chcesz wiedzieć co będzie modne za niedługo w Polsce? Jedź do Chin zobacz co się dzieje na rynku, obkup się i sprzedawaj pierwsza;)

Chcecie zobaczyć co jeszcze przywiozłam z Chin;)?

8 komentarzy :

  1. Jeeeny ona musi być tak nieziemsko ciepł ;ooo ja czasem nawet wolę kupować jakieś chińskie rzeczy na targu czy coś, bo ubrania mi i tak się niszczą nieważne czy dam za nie 50 czy 300 zł..
    Noo a co do spotkania to nie wiem cyz dmay radę zmienić termin

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak w końcu Polska żyje Chinami, co byśmy bez nich zrobili... :P

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wszystkie 'made in china' są złe :) super bluza!
    jasne, że chcemy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie tez mam bluzę chińską, pluszową i różową i chętnie ją zakładam - właśnie teraz, gdy 'mrozior' wstrętny :) A ja sie śmieję, bo mi w niej cieplutko :)
    ps. dzięki za podpowiedź o tych komentarzach - poszukałam w ustawieniach i chyba już jest ok. nawet o tym nie wiedziałam, bo jak ja u siebie komentuję, to nic mi sie nie pokazywało. mam nadzieję, ze teraz jest w porządku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja bym chciała taki polaarek, nawet sobie nie wyobrażasz :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam termofor, który wygląda jak zajebisty, pluszowy pies. też doczekał się swoich 5 minut! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W Chinach to muszą mieć zakupowy raj. Zapominamy, że sami chodzimy ubrani made in china tyle, że prestiżu dodaje metka zary czy innej sieciówki:) Różnica jest żadna, poza tym że za tą samą bluzę u nas zapłaciłabyś 5 razy tyle, bo już z marżą. Tak więc na zakupy najlepiej do Chin:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz wnoszący coś w dyskusję. Na teksty typu: ' świetny blog, wpadnij do mnie, super u Ciebie obserwujemy?' nie odpowiadam!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie części lub całości tekstów, zdjęć, grafik, materiałów video i innych zawartych na tej stronie w formie elektronicznej lub jakiejkolwiek innej będącej własnością autora bez jego zgody zabronione.