czwartek, 7 czerwca 2012

Kilka odpowiedzi na chińskie pytania ;)

Postanowiłam odpisać w zbiorczym poście, bo macie kilka pytań do mnie. Co bardzo mnie cieszy:)
Chiny - niezwykle egzotyczne miejsce dla większości z nas - dla mnie też, pomimo, że byłam już wcześniej w Azji. Cóż więc, do dzieła:

Czy jedzenie Ci tam smakowało? - powiem tak: nie jestem fanką innego jedzenia niż polskie;) lub zbliżone do naszego. Ostatnim razem, gdy byłam w Azji nie spróbowałam nawet grama tamtejszego jedzenia, ale cóż rzekłabym, że byłam wtedy małolatką i nie wiedziałam, że można tylko spróbować, bo być może nigdy nie będę miała okazji wrócić i poznać tej kultury od strony kulinarnej, dlatego tym razem nie popełniłam tego błędu i pomimo swojej wierności do polskiego jedzenia z chęcią próbowałam, prawie wszystkiego [ prawie tzn, nie jadłam małż, ośmiornic i tego typu rzeczy oraz potraw nadzwyczaj pikantnych, które Chińczycy mają w zwyczaju spożywać ]. Jedzenie nie smakowało jak polskie, ale było zjadliwe i niektóre rzeczy nawet bardzo mi smakowały.

Co jadłaś w czasie pobytu?- ryż  na pewno, dużo ryżu ;)) dużo ryb, był nawet kurczak w różnej postaci w szczególności na słodko, ale może lepiej zobrazują to zdjęcia:



I oczywiście jak w każdym kraju McDonalds ;) Ale powiem szczerze, że w Polsce o wiele lepszy!

Co wywarło na Tobie największe wrażenie (spodobało/przeraziło)? - Mur Chiński na pewno, monumentalność wszelkich budowli, ich wielkość. Tak się zastanawiam czy oni przypadkiem nie mają jakiegoś kompleksu;p Tam nie ma małych budowli, placów, murów, świątyń i innej architektury. Wszystko jest ogromne, a oni wszyscy są mali. Dziwne ;]



Jakie nastawienie Chińczycy mają do Polaków? - Sympatyczni są bardzo. Dla wszystkich, którzy wyglądają inaczej niż oni. Jak tylko zobaczyli, że ustawiamy się grupowo do zdjęcia po cywilnemu [tzn, bez specyficznych strojów] to od razu przybiegali po zdjęcie. Wyobraźcie sobie co się działo jak założyliśmy stroje....
Nie wyobrażacie sobie?
To proszę, popatrzcie ;)


Tamtejsze jedzenie przypasowało Ci?:) - jak już wspomniałam wyżej, jestem fanką polskiej kuchni, ale chińskie jedzenie nie było najgorsze. Wychodziłam najedzona, co jest rzadkością, bo jestem strasznie wybredna;) Także nie było źle.

Ile Cie taka wycieczka kosztowała? - byłam tam ze swoim zespołem w ramach festiwalu w Pekinie. Koszt całości to 2500zł

Ile czasu dokładnie tam byłaś:)?- 2 tygodnie.

Czy udało Ci się pogadać z kimś na miejscu? - ale chodzi o Chińczyków czy Polaków ? Z  Chińczykami trudno jest się dogadać, bo nie mówią po angielsku niestety ni w ząb. A jeżeli chodzi o Polaków to spotkałam kilku nawet [ ah jaki ten świat mały :) ] Jeden nawet przyłączył się do naszej wycieczki i zwiedzał razem z nami. Potem zaprosiliśmy go, żeby nas odwiedził w hotelu i nasza znajomość się rozwinęła. Był też chłopak z Lublina, który był na stypendium w Pekinie, to zdjęcie powyżej jest właśnie jego autorstwa :) Poza tym przez pierwszy tydzień mieszkaliśmy w ambasadzie polskiej, gdzie byli prawie sami Polacy, a nawet i moi znajomi z Lublina, gdyż jeden z nich jest II sekretarzem w tejże ambasadzie :) Także było wesoło.

Dużo zwiedzaliście?- Bardzo dużo. Cieszę się, że był to czas intensywny zarówno jeżeli chodzi o zwiedzanie jak i koncertowanie.

Jakie było Twoje pierwsze wrażenie jak już byłaś w Chinach? - pierwsze wrażenie? : Ojejku, jakie to wielkie miasto [Pekin], jakie tu wszystko jest ogromne i monumentalne. Czuję się mała...

Jestem ciekawa co Cię też zaskoczyło pozytywnie w Chińczykach i w tej części Chin, którą miałaś okazję dowiedzieć, a co Cię zszokowało? - Zszokował mnie 'brak kultury', tzn. Chińczycy głośno i dosadnie plują wszędzie, gdzie popadnie, nie zwracając na nic uwagi. To było okropne, ale jaki kraj...
I że tam jest brak sanepidu?? To co sprzedają na ulicy wygląda strasznie, ich klitki [oczywiście nie wszystkie], w których jest straszny brud, a ludzie normalnie kupują mięso czy inne produkty. A i ekskluzywne sklepy są nierzadko obok obskurnych sklepików. 
Pozytywne i sympatyczne było to, że byliśmy zauważani i ciągle robiono sobie z nami zdjęcia. Na pewno miłe były też ceny. 1 juan za przejazd autobusem [ 50 groszy ], czy metrem 2 juany [ 1 zł ].

Oczywiście napisz coś o Twoich przygodach z chińskimi daniami, o ile takowych podjęłaś się próbować;) I jestem jeszcze ciekawa czy jakąś przygodę przeżyłaś? - O daniach wyżej ;) A przygodę hmmm, muszę pomyśleć, bo na razie sobie nie przypominam ;)

Jak oceniasz umiejętność posługiwania się językiem angielskim w Chinach? - Zerowa.    :) Chwała Bogu, że czasami zdarzały się napisy po angielsku, jaki to sklep ;) [ głównie sieciówki Zara, McDonalds itd ;)]


A jeżeli chodzi o konkurs, to jak tylko go dopracuje to się na pewno pojawi! :)
Pozdrawiam i udanego długiego weekendu życzę!

14 komentarzy :

  1. super odpowiedzi :) mam nadzieję, że w przyszłości mi się przydadzą !

    OdpowiedzUsuń
  2. chciałabym tam kiedyś pojechać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zazdroszczę 'wycieczki';)

    jedzonko wygląda smakowicie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow zazdroszczę Ci takiej wspaniałej wycieczki! Jest to niesamowite przeżycie :) Zapraszam do mnie, mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. z przyjemnością czytało mi się ten wpis:)
    dziękuję za odpowiedzi :)
    wycieczki zazdroszczę ;p zdjęcia b.ładne i Ty na nich super uśmiechnięta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmm, nie spodziewałam się, że Chińczycy nie mówią po angielsku...
    A dania wyglądają cudnie, nie przepadam za chińską kuchnią, ale może to dlatego, że nie miałam okazji zjeść prawdziwego chińskiego jedzonka...Kto wie, może zmieniłabym zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym pojechać do Chin, albo do Korei Płd. Zazdroszczę, że tam byłaś. To moje marzenie wprost.
    Mam takie pytanie, dużo płaciłaś za bilet tam i z powrotem? ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę, jednym z moich marzeń jest odwiedzić właśnie Chiny i Japonię :) Marzy mi się to z racji kuchni, kultury i przede wszystkim chyba architektury :) Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Troche mnie odstrasza ten "brak sanepidu" - szczególnie jesli chodzi o jedzenie - chociaż osobiscie bardzo lubie chińską kuchnie .

    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odnośnie pytań...
    Pytanie 1 - ja bym się bała spróbować będąc w Azji :D "małż, ośmiornic i tego typu rzeczy oraz potraw nadzwyczaj pikantnych, które Chińczycy mają w zwyczaju spożywać" - ooo ja tez z pewnością bym za to podziękowała!
    Pytanie 2 - o wow! jak oni te znaki zrobili?:D Ale z Ciebie piękna, błekitnooka niewiasta!:) McDonalds - łeeee!
    Pytanie 3(czyli moje) - To co napisałaś rzeczywiście może mieć w gruncie rzeczy coś wpólnego z kompleksem na punkcie wzrostu. Może oni chcą właśnie pokazać, że to nie oni są mali, tylko to właśnie budowle są takie ogromne:D Budynki na prawde mają coś w sobie takiego, że przyciągają mimo wszystko wzrok.
    Pytanie 4 - O rany:O:D Dopiero musieliście się poczuć jak gwiazdy:D Czy to zdjęcie było w internecie na jakieś chińskiej stronie?;>
    Pytanie 5 - faktycznie mogłam sobie go darować. Ja gapa nie spojrzałam na powyższe komentarze z pytaniami :-] Ja też jestem wybredna, nawet bardzo!^^
    Pytanie 6 - całkiem sporo.
    Pytanie 7 - ...ale jak na 2tygodnie...
    Pytanie 8 - ooo jak miło. nie ma to jak jest wesoło i ludziom dopisuje poczucie humoru:)
    Pytanie 9 - no to fantastycznie:)
    Pytanie 10 - o łeeee;/ okropne. Niecierpie w niektórych polskich chłopakach, że plują, a co dopiero w tam musi być. Brak sanepidu? Nic dziwnego.;-] Dokadnie jaki kraj... O rany, jak tanio:O W sumie u nas też większość chińskich pierdół jest równiesz tanie jak barszcz.
    Pytanie 11 - a szkoda, że sobie nie przypomniałaś:P
    Pytanie 12 - A kupiłaś sobie coś w firmowych sklepach typu Zara?;> No i właśnie! Pochwalisz się swoimi zakupami?:-) Bardzo jestem ciekawa, czy znalazałaś tam i kupiłaś jakieś ciekawe rzeczy...?

    OdpowiedzUsuń
  11. @Panna Karina -
    ad 2. - też się nad tym zastanawiam;) i dziękuje:)
    ad 4. - faktycznie trochę się tak poczuliśmy ;) a zdjęcie od korespondenta z Pekinu, ale Polaka :)
    ad 5. - Koko Koko euro spoko ;)
    ad 6. - wybitnie mało jeżeli chodzi o wycieczki w tamte strony, 7 dni - około 7-8 tysięcy :) nie patrzyłam czy ceny się już zmieniły, ale za takie pieniążki raczej nikt nie zdoła tam pojechać z biurem.
    ad 10. - ale strasznie się targują i na początku krzyczą niebotyczne ceny nawet jak dla nich, jak widza białych ludzi, np jest 1000 juanów = 500zł, a schodzą do 50 juanów = 25 zł, także to mi się też bardzo nie podobało, wole mieć napisane co ile kosztuje.
    ad 11. - ale postaram się przypomnieć;)
    ad 12. - jasne pochwalę się i zobaczysz wtedy co i jakiej firmy zakupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki za odpowiedzi!:) Odnośnie porozumiewania się po angielsku wśród Chińczyków. Chyba najłatwiej po angielsku dogadać się tam z młodymi osobami (czytaj studentami. Z mojego doświadczenia wynika także, że łatwo porozumiewać się ze sporą grupą po rosyjsku;) PozdrawiaM

    OdpowiedzUsuń
  13. w rosyjskiej dzielnicy po rosyjsku porozumiewałam się bez problemów ;) a po angielsku być może i prawda aczkolwiek nie spotkałam się nawet z takim przypadkiem;(

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowite! Bardzo fajnie móc dowiedzieć się czegoś o tak odległej kulturze!
    Fantastyczne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz wnoszący coś w dyskusję. Na teksty typu: ' świetny blog, wpadnij do mnie, super u Ciebie obserwujemy?' nie odpowiadam!

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie części lub całości tekstów, zdjęć, grafik, materiałów video i innych zawartych na tej stronie w formie elektronicznej lub jakiejkolwiek innej będącej własnością autora bez jego zgody zabronione.